niedziela, 20 września 2015

Największe oszustwo w historii telewizji – Milionerzy

Dzisiaj chciałbym napisać o historii która wydarzyła się w Wielkiej Brytanii w 2001 roku. Doszło tam do jednego z największych oszustw w historii telewizji. Jeden z uczestników popularnego również w naszym kraju teleturnieju Milionerzy wygrał główną nagrodę. Milion funtów, który w przeliczeniu kursu tej waluty jest również najwyższą wygraną jeśli chodzi o międzynarodowe edycje tego programu. Jak to się jednak stało że przeszedł drogę od bohatera do zera?




Ale po kolei. Teleturniej Milionerzy (w swojej tradycyjnej wersji) polega na tym, że uczestnik odpowiada na 15 pytań zamkniętych (A,B,C i D). Poprawna odpowiedź na każde z nich przybliża go do głównej nagrody. Pomocą są dla niego trzy koła ratunkowe: pół na pół (odrzucenie dwóch odpowiedzi), telefon do przyjaciela i pytanie do zgromadzonej w studiu publiczności. 9 września 2001 w brytyjskiej wersji tego teleturnieju wystąpił major Charles Ingram.


Nie był pierwszą osobą ze swojej rodziny, która walczyła już o główną nagrodę. Zarówno jego żona, jak i zięć skończyli rozgrywkę na gwarantowanej sumie 32 tysięcy. Jak widać było to mało, gdyż podejrzewam, że to właśnie małżonka Diana przekonała Charles'a do uczestnictwa w Milionerach. Małżeństwo miało w danym momencie długi, a nadzieją mógł być teleturniej z udziałem najmniej rozgarniętego członka rodziny. Jak można się domyślać trzeba było mu jakoś pomóc przy udzielaniu odpowiedzi.

Major Ingram z dużym trudem przebrnął pierwszą serię 5 pytań. Odpowiadając na pytanie za 4 tysiące zużył już dwa koła ratunkowe. Najwidoczniej system pomocy w udzielaniu poprawnych odpowiedzi nie działał. Zabrano telefon komórkowy, na który ktoś spoza studia udzielał prawidłowych odpowiedzi. Jednak na jego szczęście producenci show postanowili zakończyć odcinek tego dnia, dając mu i jego rodzinie całą noc do przemyślenia strategii na dzień następny. Było wręcz pewne, z punktu widzenia neutralnego telewidza, że przygoda pana Ingrama w teleturnieju nie potrwa dłużej jak jedno, dwa pytania. Wyglądał na zarówno zestresowanego, jak i nie posiadającego wystarczającej wiedzy do wygrania czegoś więcej.
Jednak następny dzień okazał się przełomowy. Główna nagroda miliona funtów była jego. Jak to się stało? Otóż całe oszustwo polegało na kaszlu. Zawsze za plecami głównego gracza, oprócz publiczności, siedzą przyszli uczestnicy teleturnieju. Major wraz z żoną poznali więc jednego z nich i w zamian za jakiś procent od wygranej ustalili, że gdy będzie czytana prawidłowa odpowiedź ten zakaszle.

Jak to się stało, że sprawę wykryto? Po pierwsze sama historia człowieka który nie radzi sobie z najprostszymi pytaniami, a potem wie wszystko była podejrzana. Jednak najbardziej zdumiewał jego sposób gry. Najpierw mówił, że chyba wie i wskazywał najczęściej złą odpowiedź, po czym czytał kilka razy wszystkie odpowiedzi w każdym z pytań czekając na kaszel. Później jeszcze kilka razy chciał się upewnić powtarzając procedurę. Za każdym razem zdradzał prowadzącemu, że nie ma pojęcia, ale zaryzykuje. Co więcej nie bał się straty nawet kilkuset tysięcy funtów, gdy oficjalnie pierwszy raz słyszał np. o osobach znajdujących się w odpowiedziach. Był w całkowitym amoku.

Oznaczało to, że zamiast wcześniej się wycofać, grał dalej. A każde kolejne pytanie wzmagało podejrzenia oraz późniejsze dowody w sprawie sądowej przeciwko niemu. Największym problemem okazało się pytanie o 32 tysiące. Jego pomocnik nie znał odpowiedzi dotyczącej tytułu płyty Craiga Davida. W tym momencie doszło do sprawy bez precedensu. Podejmując ryzyko zakaszlała jego żona będąca przecież daleko na publiczności. Zdradził ich również sposób świętowania miliona. Zamiast się cieszyć, kłócili się, a świadkowie twierdzą, że powodem było to, że przesadził. Nie miał za zadanie grać do 15 pytania, tylko wziąć bez ryzyka mniejszą, ale i tak znaczącą kwotę
Sprawę kaszlu zauważył jeden z innych uczestników teleturnieju, który z wrażenia nie bił braw zwycięzcy. Technicy dźwięku wygłuszyli pewne decybele, aby uzyskać sam kaszel w decydujących momentach. Wszystko to było dowodem w sprawie. W taki sposób zamiast milionera major Charles Ingram stał się jednym z największych oszustów w historii światowej telewizji.



Reportaż dotyczący całego skandalu

Oryginalny odcinek jego gry

środa, 16 września 2015

adin,dwa,tri -czyli uzdrowicielska moc ekranu

Telewizja przyciąga ludzi na różne sposoby. Programy rozrywkowe, naukowe, filmy, seriale, teleturnieje – można wyliczać bez końca. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli wydaje wam się, że tym repertuarze może czegoś brakować, to oczywiście jesteście w błędzie. Telewizja pomyślała także o tych widzach, którzy cierpią na jakieś dolegliwości – i chce im pomóc... I nie mam tu wcale na myśli programów medycznych, które to podpowiadają jak rozpoznać chorobę czy do jakiego lekarza się udać, lecz programy traktujące o medycynie niekonwencjonalnej. To właśnie one i ich prowadzący (niczym jacyś iluzjoniści) zapraszają widzów do skorzystania z tej „ekranowej” pomocy medycznej

.

Wszystko zaczęło się w ZSRR. Tam to właśnie, pan Anatolij Kaszpirowski, w 1989 roku, zdobywa powszechną sławę, przeprowadzając na antenie publicznej telewizji seanse hipnozy. Jego programy miały uzdrawiać ludzi z wszelakich chorób, nawet tych najcięższych. Jednak po jego audycjach zaobserwowano wzrost rozstrojów psychicznych u pacjentów i jak się okazało, wielu z nich trafiało do szpitali z objawami chorób psychicznych. Tak więc już po szóstym seansie program Kaszpirowskiego zdjęto z anteny.

To jednak nie koniec jego przygody z telewizją. W latach 90 rozpoczyna swoją działalność w Polsce. Również prowadzi program telewizyjny, którego celem było uzdrowienie oglądających go ludzi. Stosował wtedy hipnozę i wielu osobom kojarzył się z przeszywającym spojrzeniem i monotonnym odliczaniem: "adin, dwa, tri... ".


Jeden z seansów Kaszpirowskiego

Parodie

W 1990 roku polska publiczność przyznała mu nagrodę Wiktora – dla najpopularniejszej osoby w Telewizji Polskiej. W końcu powrócił do swojego kraju. W 1997 roku Kaszpirowski ogłosił, że leci w kosmos i stamtąd będzie uzdrawiał ludzi na Ziemi. „Wszystkich jak leci, byle tylko znaleźli się na drodze strumienia energii przezeń emitowanego. Podobno ludziom miały odrastać ucięte kończyny, a kobiety miały zachodzić w ciąże za sprawą przebywającego w kosmosie Kaszpirowskiego. Niestety oczekiwane cuda nie nastąpiły”.

Polscy widzowie jednak bardzo lubią, kiedy się ich tak hipnotyzuje zza szyby telewizora. W naszym kraju swój autorski program zaczął prowadzić Zbigniew Nowak - najsłynniejszy polski uzdrowiciel z Podkowy Leśnej. Program zatytułowany „Ręce, które leczą”, pierwotnie nadawała telewizja Polsat, a później TV4



Za pośrednictwem telewizji uzdrowiciel przesyłał swoją energię chorym i wpływał w ten sposób na ich stan zdrowia. Wydawał on instrukcje widzowi, a ten siedząc w domowym zaciszu skrupulatnie je wykonywał. Dodatkowo jego wierni pacjenci mieli zawsze przygotowaną butelkę wody, na którą należało nakleić kartkę energetyczną, a wtedy nabierała ona leczniczych właściwości. Oczywiście jest mnóstwo osób potwierdzających uzdrowicielską moc pana Zbigniewa.

Telewizję możemy zatem nazwać niejako „lekarzem” a widzów „pacjentami”. Pytanie tylko na ile ci właśnie pacjenci mogą zaufać swojemu uzdrowicielowi? Problem w tym, że tak jak to z telewizją bywa, większość wierzy jej bez ograniczeń i daje się wciągnąć w pułapkę „magii ekranu”.

wtorek, 15 września 2015

1000 Heartbeats

Dzisiaj wracam po jakże długiej przerwie w  "Telewizyjnym Zakątku" ale za to mam nadzieję,iż ten artykuł przypadnie Wam do gustu :)
1000 Heartbeats (1000 Uderzeń serca) jest to jeden z najnowszych brytyjskich teleturniejów , prowadzony przez Vernona Kaya - angielskiego prezentera TV,który co ciekawe jest w identycznym wzroście co Jeremy Clarkson i ja czyli 1.96m






Zasady
Gracze ,którzy są podpięci do elektronicznych urządzeń kontrolujących tętno odpowiadają na pytania by wygrać pieniądze.Podczas ich gry będzie mierzony  puls jak można usłyszeć na początku każdego odcinka informację że ,im bardziej gracz się stresuje mając wysoki puls tym mniejszy będzie miał czas na udzielenie odpowiedzi-tytułowe 1000 uderzeń.
Podczas rund pierwszą  zauważoną  rzeczą jaką mogę ujrzeć  podczas oglądanie jest fakt  dotyczący iż, muzykę gra kwartet smyczkowy na żywo,grają ścieżkę dźwiękową z prędkością odpowiednią obecnemu tętnu uczestnika(wprost proporcjonalną do tętna) np wysoki puls kwartet smyczkowy będzie grał coraz szybciej w wyniku czego zawodnik ma co raz mniej czasu na odpowiedź.
Ten zabieg ma na celu spotęgowania tej całej dramaturgii ,napięcia
Przyznam,iż wspaniale to wyszło :)

Maksymalnie w programie można wygrać 25.000 funtów, jednak by tego dokonać należy przejść pomyślnie 7 rund z czego co rundę liczba wymaganych odpowiedzi się zmniejsza
(7 w rundzie 1,6 w rundzie 2 itd)
W przypadku kiedy uczestnik popełni błąd traci 25 uderzeń.
Gracz może także zmienić pytanie poprzez zejście z płyty -okrągłego obszaru zaznaczonego na scenie   kosztem utraty  50 uderzeń z konta
Po każdej zaliczonej rundzie gracza kwota z ostatniego ,wygranego etapu idzie do banku
Poniżej są kwoty pieniężne za wygranie danej rundy




Jednakże przejście rundy nie oznacza,iż uczestnik wygrał pieniądze.
Na każdym etapie uczestnik może zdecydować  grać dalej czy zagrać w Cashout z pieniędzmi,które trafiły do banku ale by wygrać trzeba przejść pomyślnie rundę (Cashout).
Zawodnikowi zostaną  przedstawione stwierdzenia.
Jego zadaniem jest odgadnąć 5 razy z rzędu  czy dane stwierdzenie jest prawdziwe czy fałszywe do momentu aż pozostała liczba uderzeń spadnie do zera,jakakolwiek błędna odpowiedź oznacza, że muszą zacząć od nowa dodatkowo tracą 25 uderzeń za każdy błąd.
Jeśli przejdą z sukcesem  wygrywają pieniądze w przeciwnym razie odchodzą z niczym.

   Lista gier :
Contrast
Reorder
Unravel
Unscramble
Assemble
Identify
Link
Deduction
Pinpoint
Keep Up
Decipher
Recall
Cashout



Prowadzący programu -Vernon Kay
Studio

Gracz przeszedł rundę

Kwartet smyczkowy

od lewej  Hayley Pomfrett , Catriona Parker ,Sarah Chapman, Llinos Richards i jako dyrygent
Paul Farrer lepiej znany jako ten,który stworzył muzykę do "Najsłabszego Ogniwa"
Co ciekawe oprócz tego,że jest dyrygentem w tym programie,napisał muzykę ale także jest pomysłodawcą tego quizu

Jingiel z czołówki programu ( jak słyszę to aż ciarki mnie przechodzą)
Posłuchajcie :)


Przykładowy odcinek




Podsumowując 1000 heartbeats w moim odczuciu jest to dobrze zrobiony quiz,który idealnie łączy się z konferansjerką Vernona Kaya
W Anglii cieszył się dużym powodzeniem do tego stopnia,że w październiku pojawi się nowy sezon w/w programu


czwartek, 13 sierpnia 2015

Jak klasycy science fiction widzieli przyszłość telewizji?

Klasyczna SF pełna jest humanizmu. Reprezentujący gatunek autorzy zajmowali się praktycznie wszystkim, co związane z człowiekiem i jego dokonaniami – także rozrywką i komunikacją. Jak mistrzowie wczesnej fantastyki wyobrażali sobie telewizję przyszłości?
Juliusz Verne przewidział podróże na Księżyc, Aldous Huxley – rozwój inżynierii genetycznej, a H.G. Wells zastosowanie gazów bojowych na polu bitwy, ale science fiction prowokowała do myślenia nie tylko o wielkich sprawach wielkiego świata. Autorzy próbowali odgadnąć, jak w perspektywie kilkudziesięciu czy kilkuset lat zmieni się codzienne życie wraz z jego banalnymi rytuałami.
Wiele opowieści bazowało na wyolbrzymieniu popularnego w danej chwili zjawiska. Dla przykładu: zniechęcony komercjalizacją świata Philip K. Dick żartobliwie opisał kłótnię człowieka z drzwiami żądającymi zapłaty za wypuszczenie z domu. Mimo wszystko na księgarnianych półkach znalazło się miejsce również dla prognoz bardziej wnikliwych i poważnych, nawet jeśli spore ich fragmenty dotyczyły niezobowiązującej popołudniowej rozrywki.


Futurystyczne banały

Garść historii: Hugo Gernsback to człowiek, który dla gatunku SF zrobił więcej niż ktokolwiek inny. W 1926 r., czyli w czasach, kiedy zwrotów „fantastyka naukowa” i „poważany gatunek” raczej nie stawiano obok siebie, Gernsback założył Amazing Stories – pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych magazyn poświęcony mniej lub bardziej ambitnej science fiction.
W czasopiśmie początkowo publikowano dobrze znanych klasyków: Verne’a, Wellsa, Poego czy Lovecrafta; nieco później na łamach pojawiły się teksty prawdziwych mistrzów nowej SF: Bradbury’ego, Heinleina, Clarke’a czy Mathesona. To w dużej mierze dzięki nim Amazing Stories zapoczątkowało boom na science fiction, doczekało się masy naśladowców, a także – choć miało udział w powstaniu prawdziwych arcydzieł SF – pomogło w ukształtowaniu się mniej ambitnej gałęzi literatury, którą dziś nazywamy pulp fiction.

Co Gernsback ma wspólnego z telewizją? Otóż ten wyjątkowy człowiek – zasłużenie uważany za ojca SF, od imienia którego pochodzi nazwa słynnej nagrody Hugo – wymyślił słowo „telewizja”. Zrobił to dwa lata przed trafieniem telewizorów do masowej produkcji. Jakby tego było mało, Gernsback przewidział m.in. powstanie pilota do zdalnego sterowania różnego rodzaju maszynami  Zrobił to w latach 20., kiedy podobny koncept był jeszcze czystą fantastyką; w 1936 r. natomiast wpadł na pomysł opracowania przenośnych telewizorów, który uznał jednak za niewykonalny ze względu na rozmiary kineskopów.
To znamienne, że banalnego pilota do telewizora „przewidział” właśnie Gernsback: człowiek, który postawił fundamenty dla całej współczesnej fantastyki naukowej, tworząc coś – z dzisiejszego punktu widzenia – tak prostego koncepcyjnie, jak magazyn z opowiadaniami. Warto pamiętać, że w owych czasach pisanie o zdalnym sterowaniu urządzeniami codziennego użytku było błyskotliwe, odważne, a dla niektórych niepoważne. Tak samo postrzegano inwestowanie w pismo traktujące o gatunku SF, który – paradoksalnie – uważano za pozbawiony przyszłości.
Krótko mówiąc: bez Gernsbacka science fiction nie znalazłaby się tam, gdzie jest dziś. Był on jednym z pierwszych wielkich futurystów XX wieku, ale nie jedynym.

Neutralnie, ponuro i na wesoło

W okresie rozkwitu fantastyki naukowej zawarta w utworach fikcja była mocno związana z nauką. Autorzy często mieli za sobą doświadczenie w branży technologicznej i nie zajmowali się wymyślaniem, lecz opartym na realnych przesłankach przewidywaniem rozwoju techniki. Nie zawsze swoje prognozy ubierali też w szaty fabularne.
Arthur C. Clarke – współautor “2001: Odysei kosmicznej”, autor “Ramy” oraz “Miasta i gwiazd” – w czasach drugiej wojny światowej był specjalistą od technologii radarowych. W roku 1945 na łamach magazynu naukowego “Wireless World” opublikował artykuł, w którym opisał nowy sposób przesyłu fal radiowych. Dzięki niemu można byłoby odbierać dowolną stację z każdego miejsca na świecie. Pomysł pisarza początkowo uznano za nierealny, wręcz szalony – ale jak miało się okazać, idea stworzenia sztucznych satelitów komunikacyjnych była objawem nie szaleństwa, tylko geniuszu.
O krok dalej od Clarke’a poszedł John Brunner – autor powieści “Stand On Zanzibar” z 1968 r., pełnej zaskakująco dokładnych prognoz na rok 2010. Oprócz powstania europejskiej unii narodów, zapaści gospodarczej w Detroit czy laserowych drukarek pisarz przewidział telewizję satelitarną o międzykontynentalnym zasięgu. Wymyślił także telewizję oglądaną nie według z góry ustalonego programu, ale zgodnie z życzeniem widza – opisał usługę łączącą charakterystyczne cechy Netflixa oraz TiVo.
Warto dodać, że w wizji Brunnera (wyróżnionej nagrodą Hugo!) znalazły się ekrany telewizyjne montowane w fotelach samolotowych. Autor jako pierwszy stworzył także koncepcję awatarów, które reprezentowały ludzi w kontaktach na odległość – w powieści prowadzonych za pośrednictwem telewizji. Pomysły zawarte w “Stand On Zanzibar” są zdumiewające; można by wręcz uwierzyć, że autor znalazł szczelinę w czasoprzestrzeni, przez którą zapuścił żurawia do roku 2013. Niestety, to nie powód do radości. Powieść Brunnera przedstawia mroczną dystopię, w której Ziemia jest przeludniona. Planetę zamieszkuje… siedem miliardów ludzi.
Podobnie ponurą, choć znacznie bardziej fantastyczną wizję przyszłości nakreślił tytan SF, Robert Heinlein, w powieści “Obcy w obcym kraju” (1961). Jej drobny, lecz pamiętny element stanowią telewizory z trójwymiarowym obrazem. Choć 3D TV to dla nas określenie oczywiste i banalne, w chwili wydania książki nie zostało jeszcze ukute – toteż Heinlein pisał o „zbiornikach stereowizyjnych”, które po uruchomieniu wypełniały się realistycznym obrazem.

Dziś telewizory LG stały się właściwie standardem, ale kilkadziesiąt lat temu…

Wybór powyższych przykładów może sugerować, że science fiction przepełniał pesymizm. Nic podobnego. W przewidywanie przyszłości bawili się także satyrycy – i nawet im zdarzały się trafne strzały. W kreskówce “The TV of Tomorrow” z 1953 r., wyreżyserowanej przez weterana animowanej komedii, Texa Avery’ego, widzimy takie niedorzeczne urządzenia, jak odbiornik z zaledwie jednym pokrętłem albo telewizor z ekranem powiększającym pole widzenia (choć w nieco inny sposób niż dzisiejsze ekrany 16:9).

I co dalej?

Wiele fantastycznych przepowiedni dotyczących telewizji nie spełniło się – ale przecież historia nie przestała się toczyć. Biorąc pod uwagę celność prognoz klasyków science fiction, możemy podejrzewać, że dla niektórych rozwiązań po prostu nie nadszedł jeszcze właściwy czas.
Jednym z najbardziej interesujących elementów “Nowego wspaniałego świata” Aldousa Huxleya – powieści kreślącej ponurą wizję beztroskiej i bezmyślnej przyszłości – są czuciofilmy: jedna z ulubionych rozrywek ogłupiałego, uzależnionego od stymulacji społeczeństwa. Czuciofilmy to produkcje grające na emocjach za pomocą nie tylko obrazu i dźwięku, ale również efektów dotykowych i zapachowych. Są to utwory przyjemne, choć pozbawione ambicji; nie pobudzające, lecz zniechęcające do myślenia. Treść wątpliwej jakości, ale technologia bardzo ciekawa: działająca na każdy możliwy zmysł. Dziś podobnych wrażeń możemy posmakować co najwyżej w parkach rozrywki i kinach 4D.
Legenda SF Ray Bradbury nie przewidywał, lecz – jak sam twierdził – przestrzegał przed przyszłością. Także taką, w której telewizory stają się głównym elementem wyposażenia każdego domu: zajmują całą ścianę i zapewniają w pełni interaktywną rozrywkę. Bohaterowie “451 stopni Fahrenheita” zabijają czas przy telenowelach, w których widzowie mogą decydować o dalszych losach bohaterów. O ile technologia obustronnej komunikacji między aktorami i widzami jest odległa, to już dziś publiczność ma dużo do powiedzenia w sprawie fabuły. Reakcje uczestników testowych projekcji filmów poskutkowały m.in. zmianą zakończeń w takich produkcjach, jak “Pretty Woman”, “Jestem legendą” czy “Łowca androidów”. Artystyczna wizja w każdym przypadku musiała ustąpić preferencjom masowej widowni.
Miejsca na wybór nie pozostawił swoim bohaterom George Orwell. “Rok 1984″ to jedna z najbardziej przygnębiających powieści SF w historii, lecz jeden z przedstawionych w niej elementów może znaleźć pożyteczne zastosowanie. Telewizory obserwujące widza to u Orwella narzędzie kontroli, ale kamery i mikrofony w odbiornikach można wykorzystać do sterowania ruchem czy głosem.

Orwellowska wizja jest przerażająca
Na koniec wróćmy do Hugona Gernsbacka. Jeżeli uważasz, że okulary Google’a są krokiem w stronę absolutnego always online; że technologia ta zrewolucjonizuje nie tylko Internet, ale też telewizję – wiedz, że ojciec science fiction mówił o tym już w latach 60. ubiegłego wieku. Wymyślone przez niego telewizyjne okulary miały pozwolić ludziom oglądać ulubione programy zawsze i wszędzie.
W tamtych czasach Gernsback porzucił już próby przedstawiania swoich pomysłów w naukowym kontekście, doszedł bowiem do wniosku, że wystarczy rzucić pomysł, a ktoś w końcu znajdzie sposób na jego realizację. Historia potwierdziła jego tezę. W owym czasie dokonania z zakresu technologii zaczęły przebijać najbardziej fantastyczne prognozy Gernsbacka. Choć niektórzy sądzili, że dla autora SF taka sytuacja stanowi powód do niezadowolenia, wizjoner skwitował oszałamiający postęp technologii w trzech słowach:
- Czemu tak późno?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Lata 90. a współczesność-co się zmieniło ?

Za czym tęsknimy, a z czego cieszymy się, że odeszło w niepamięć? Przed Wami sentymentalna podróż w przeszłość. Choć tamte czasy nie były idealne, wciąż wielu z nas wraca do nich myślami.


Rozpocznijmy od najmłodszego pokolenia. Dzieci w latach 90. miały okazję oglądać Muminki, Alladyna, Misia Uszatka i Kulfona z serialu "Ciuchcia". Pojawiły się też "Kacze opowieści" i "Zwariowane Melodie" z polskim dubbingiem. W 1996r. miało premierę, dziś już zapomniane, "Laboratorium Dextera". Chłopcy szaleli za Dragon Ball, Żółwiami Ninja i Johnnym Bravo. Dzieciństwo w tamtym okresie uprzyjemniały też zabawne duety, jak Pinky i Mózg, Tom i Jerry oraz Timon i Pumba. Powoli fascynować świat zaczynały japońskie Pokémony. Najmłodsi oglądali animowanych superbohaterów - Spider-Mana, X-Mena, Supermana i Batmana. To też czas świetności Power Rangers i Toy Story. W 1996 r. popularnym prezentem gwiazdkowym była konsola do gier Nintendo 64. Często bawiono się żołnierzykami i spotykało ze znajomymi na osiedlach. Dopiero w 1999 r. młodzież zamiast do 8-letniej podstawówki, zaczęła chodzić do gimnazjum.


Codzienne życie także było zupełnie inne niż dzisiaj. W kuchniach zamiast masła zaczęła pojawiać się margaryna "Masmix", a także rozpoczęto produkcję "Kasi" do pieczenia. Do posiłków pito oranżadę, a dzieci jadły chrupki "Flips" czy chipsy "Star Foods" . Popularne były gumy Turbo, Donald i Hubba-Bubba oraz Pepsi-Cola. Wtedy półki w supermarketach też nie były tak pełne zagranicznych produktów, jak dziś. Nie było też tak szerokiego wyboru samochodów na rynku - na początku lat 90. u szczytu popularności były Polonezy. Młodzież nie chodziła na imprezy do klubów, tylko na zabawy np. do remiz strażackich. Studniówki i osiemnastki też nie były urządzane z tak dużym rozmachem. W 1995 r. odbył się pierwszy Festiwal Woodstock. Zmienił się też sposób organizacji wesel, dziś odchodzi się od starodawnych zwyczajów i tradycji (np. konkursów, oczepin itd.). W 1992 r. została otwarta pierwsza w Polsce restauracja McDonald's, a jedzenie w niej było synonimem luksusu. Odbyła się też denominacja złotego - dziś posługujemy się innymi pieniędzmi, niż kiedyś. Dopiero w 1996 r. wprowadzono zasadę kumulacji wygranych I stopnia i odbyło się pierwsze losowanie Lotto , które znamy do dzisiaj. Obowiązywała też inna moda i inne fryzury. Aby kogoś znaleźć używano książek telefonicznych, a nie Spotted. Tańsze było też paliwo.
Na polskim rynku muzycznym królowali: Bajm, Dekret, Kult, Budka Suflera, Grzegorz Turnau, Emigranci, Maanam, Ira  i T.Love. Edyta Geppert śpiewała słynne "Nie żałuję", a Janusz Józefowicz zaczął odnosić sukcesy z musicalem Metro. Swoje pięć minut miały wtedy Elektryczne Gitary, Lady Pank i De Mono. Debiutowały dziś kultowe Wilki, O.N.A, Paktofonika i Hey. Wtedy jeszcze żyli i śpiewali Ryszard Riedel i Grzegorz Ciechowski. Edyta Górniak zdobyła 2. miejsce na Eurowizji. Z zagranicznych gwiazd, szalonej popularności doświadczył Michael Jackson, król muzyki pop. Głośno było o śmierci lidera Nirvany, Kurta Cobaina czy o Freddiego Mercury'ego-lidera zespołu Queen.

Emigranci- Na falochronie

W okresie tych dziesięciu lat powstało wiele dobrych polskich filmów. Wystarczy wymienić kilka tytułów: "Porno" Marka Koterskiego, "Deja vu" Juliusza Machulskiego, "Sara" Marka Ślesickiego, "Kroll" i "Psy" Władysława Pasikowskiego. Swój złoty okres miał również Krzysztof Kieślowski. Rozkwitły też komedie, m. in. "Kiler", "Sztos", "Rozmowy kontrolowane" i "Komedia małżeńska".


Wiele się zmieniło - kiedyś dziewczyny pisały pamiętniki, dziś piszą blogi. Współcześnie też nie znam nikogo, kto korzysta z telegazety. W 1990 r. do polskich domów zaczął trafiać Commodore 64 (komputer), w 1991 r. wysłano w naszym kraju pierwszego e-maila, a Polska została przyłączona do Internetu. W 1995 r. działalność rozpoczął pierwszy polski portal internetowy - Wirtualna Polska. (siedziba w Gdańsku)

Coraz mniej osób czyta dziś papierową prasę - wypierają ją internetowe portale informacyjne, a tradycyjne książki, e-czytniki. Jeszcze 20 lat temu nie do pomyślenia było przechowywanie tysięcy piosenek w jednym małym urządzeniu, królowały walkmany, czyli urządzenia umożliwiające słuchanie muzyki z kaset. Dziś nie są już produkowane. Najpierw kasety wyparły płyty kompaktowe, a następnie odtwarzacze mp3, telefony i inne miniaturowe pamięci masowe.

Telewizja oczywiście oferowała mniej kanałów niż dzisiaj. Polsat, pierwsza polska prywatna stacja telewizyjna, rozpoczęła nadawanie w 1992 r., a Canal+, pierwsza płatna telewizja - w 1995 r. TVN pojawił się w 1997 r. Znanymi serialami były "Żegnaj Rockefeller, "Klan", "13 Posterunek", "Miodowe lata", "Czterdziestolatek - dwadzieścia lat później" i sensacyjna "Ekstradycja". Na zagranicznych ekranach królowali "Przyjaciele", "Miasteczko Twin Peaks", "Jaś Fasola" i "Z Archiwum X". W 1998 r. było bardzo głośno o "Seksie w wielkim mieście". W latach 90. a dokładniej w 1994 roku TVP2 zaczęła emitować teleturnieje "Jeden z dziesięciu" i "Familiada", które znamy do dziś. Jednakże pierwszym polskim teleturniejem, który był oparty na zagranicznej licencji było "Koło Fortuny" sprowadzone przez Wojciecha Pijanowskiego a emisja rozpoczęła się 2 października 1992 roku.
 Korzystano z wypożyczalni kaset VHS, a następnie wypożyczalni DVD, które dziś, przez pojawienie się Internetu, umarły śmiercią naturalną.
Ludzie nie korzystali jeszcze masowo z telefonów komórkowych. Dzwonili z automatów telefonicznych na żetony. Pierwsza sieć telefonii komórkowej Centerel (dziś Orange) rozpoczęła działalność w 1992 r. Kolejne, Era (dziś T-mobile) i Plus, rozpoczęły działalność w 1996 r. Laptopy i smartfony pojawiły się jednak wiele lat później.


Jako ciekawostkę dodam ,że w 1993 r. odbyła się pierwsza akcja WOŚP



poniedziałek, 27 lipca 2015

ZCDCP

                            Z czym Wam się kojarzy ten Pan ?
Domyślam się, że większość z Was odpowie "Szansa  na sukces" czy słynny duet "Mann-Materna"
 No właśnie zatrzymajmy się na tym duecie
Mało kto wie ,iż ten duet w czasach komunizmu, gdzie na antenie istniały tylko dwa kanały jedynka i dwójka stworzyli kultowy po dziś dzień
ZCDCP czyli



Za chwilę dalszy ciąg programu był to telewizyjny program satyryczny autorstwa Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny niekiedy nazywany polską odpowiedzią na "Monty Pythona"
Emitowany w TVP2 w latach 1988–1994 .
Współautorami programu byli i występowali w nim także Grzegorz Wasowski, Sławomir „Rychu” Szczęśniak oraz Arkadiusz Stegenka (od 1988 roku do jesieni 1992)
Gościnnie w programie pojawiali się m.in. Kazimierz Górski (w cyklu Księga przysłów polskich), Katarzyna Figura, Kayah, Jacek Kawalec, Krzysztof Tyniec.

Każdy odcinek Za chwilę... składał się z licznych skeczy i parodii o bardzo różnorodnej tematyce, a także krótkich żartów słownych. Niektóre skecze pojawiały się cyklicznie w poszczególnych odcinkach, np. Gabinet lekarski (Pan Doktór i siostra Irena) a wcześniej – Rodzina włoska oraz parodie teleturniejów m.in Krąg Obfitości („Koło Fortuny”), We Dwoje Przez Znoje (parodia „Czaru Par”) czy też autorska wersja programu publicystycznego „Puls Dnia” pt. Tętno Pulsu. Dużą popularnością cieszył się cykl o rodzinie mafijnej, gdzie Wojciech Mann grał capo di tutti cappi, a pozostali członkowie zespołu odtwarzali role jego niezbyt rozgarniętych synów, starających się bezskutecznie pozbyć ojca drogą zamachu. Skecze w każdym odcinku spinała konferansjerka Manna i Materny; konferansjerka zazwyczaj posiadała motyw przewodni, z którego wynikała tematyka następującego po niej skeczu. Pojawiający się w czołówce motyw muzyczny był autorstwa Jerzego Wasowskiego, a został zaczerpnięty z Kabaretu Starszych Panów.
Jednak najbardziej to uwielbiałem w ZCDCP skecze z serii "Kuchnia Pełna Niespodzianek", ponieważ hobbystycznie interesuje się szeroko pojętymi kulinariami.




Krzysztof Materna wcielił się w rolę psychoanalityka

Pan Doktór i siostra Irena stosowali niekonwencjonalne metody leczenia


Wojciech Mann, czyli najlepszy treser w Polsce... wypchanych zwierząt


Pan Redaktor (Sławomir Szczęśniak) niepodzielnie królował w „Kuchni pełnej niespodzianek”


A pan Wacław (Grzegorz Wasowski) był stałym gościem kulinarnego cyklu


Siostra Irena i doktor Werner - Jak zajmować się dzieckiem  
Krąg Obfitości
Losowanie Loterii
Mafia
Kuchnia pełna niespodzianek


sobota, 25 lipca 2015

Boom

Istna petarda

Zapewne się zastanawiacie czemu ma służyć to określenie, które napisałem wyżej.
Niecały miesiąc temu na antenie amerykańskiej, znanej stacji telewizyjnej FOX pojawił się teleturniej o dość chwytliwej nazwie
Boom to teleturniej typu quiz, gdzie drużyna składająca się z paru osób (w niektórych  wersjach liczby zawodników są różne) odpowiadając na pytania z wiedzy ogólnej  muszą zdetonować bomby.
Przykładowo pierwsze  pytanie to  bomba posiadająca cztery  odpowiedzi z czego jedna  odpowiedź jest błędna.
 Zadaniem graczy jest przeciąć przewody symbolizujące prawidłową odpowiedź
Po każdym przecięciu następuje odliczanie, które trwa 3 sekundy po tym czasie nastąpi "moment prawdy"


Jeśli zdetonujesz bombę wygrywasz odpowiednią kwotę pieniężną.
W przeciwnym razie to się stanie a wówczas drużyna gra w osłabionym składzie.


Przykładowe studio z programu




Wymienię różne ciekawe elementy, z różnych wersji programu
Amerykańska
- Drużyna składa się z trzech osób
-  Każde pytanie ma inną wartość pieniężną
1-5.000 dolarów
2-10.000 dolarów
3-15.000 dolarów
4- 20.000 dolarów
5- 25.000 dolarów
6-50.000 dolarów
- Jeśli drużyna przeszła pomyślnie 6 pytanie wówczas osoby, które pozostały w grze mają decyzję do podjęcia: albo zabiorą do domu pulę banku lub zaryzykują przy finałowym pytaniu gdzie dobra odpowiedź spowoduje pomnożenie banku przez 4 tzn. przykładowo drużyna zgromadziła w banku 100.000 dolarów zaryzykowała grę przy finałowym pytaniu i odpowiedzieli poprawnie na pytanie wówczas wygrywają 400.000 dolarów
W przypadku błędnej odpowiedzi w finale drużyna odchodzi z połową zgromadzonej puli w tym przypadku to 50.000 dolarów
- przy każdym pytaniu jest więcej niż jedna prawidłowa odpowiedź:
W pytaniach od pierwszego do trzeciego- 30 sekund na odpowiedź i 4 odpowiedzi z czego 3 są prawidłowe
pytanie 4 -40 sekund na odpowiedź i 5 odpowiedzi z czego 4 są prawidłowe
pytanie 5 - 50 sekund na odpowiedź i 6 odpowiedzi z czego 5 jest prawidłowych
pytanie 6 - 60 sekund na odpowiedź i 7 odpowiedzi z czego 6 jest prawidłowych
pytanie 7(4xBank) - 90 sekund na odpowiedź i 10 odpowiedzi z czego 7 jest prawidłowych
- w amerykańskiej wersji kiedy drużyna odpowie na finałowe pytanie pieniądze zostaną z tej bomby wystrzelone zresztą zobaczcie sami

 odcinek wersji amerykańskiej
Węgierska
-drużyna składa się z czterech osób
- zupełnie inny wygląd scenografii
- w trakcie gry raz można wykorzystać koło ratunkowe " zamrożenie czasu" przy użyciu tego koła czas na odpowiedź jest zamrożony a gracz dostaje 15 sekund na konsultację z pozostałymi kolegami z drużyny
- dwóch prowadzących
fragment wersji węgierskiej
Hiszpańska
- pojedynek dwóch czteroosobowych drużyn ( czerwonych i niebieskich)
każdy z graczy kolejno musi zdetonować bombę by pozostać w grze ponadto za pomyślną próbę drobna kwota pieniężna pojawia się na koncie drużyny
obecnie wartości są następujące:
1 bomba - 200 euro
2 bomba - 400 euro
3 bomba - 600 euro
4 bomba - 800 euro
w pierwszych odcinkach wartości były zupełnie inne:
1 bomba - 300 euro
2 bomba - 600 euro
3 bomba - 900 euro
4 bomba - 1.200 euro
Odcinek wersji hiszpańskiej (I sezon)

- druga runda dawniej polegała w sposób taki, że osoby, które przetrwały   po pierwszej rundzie (jedna bomba na każdą osobę z drużyny) wyznaczyły jednego  reprezentanta  do pojedynku jeden na jeden
Te osoby kolejno mając 15 sekund musiały przeciąć właściwy kabel
w jednym odcinku zauważyłem powód dlaczego bo dość krótkim czasie faza półfinałowa musiała  być zmieniona.
dlaczego ?
parę razy pojawił się remis, który trwał przez bodajże 5 pytań.
Obecnie półfinał wygląda moim zdaniem o wiele lepiej
zresztą zobaczcie

- runda finałowa dawniej była identyczna jak w wersji amerykańskiej(10 odpowiedzi,7 prawidłowych)
obecnie finał polega na odpowiedzeniu w ciągu 2 minut na 15 pytań każde pytanie to mini bomba

 


- w programie istnieje tak zwany "Jackpot" tzn. skumulowana nagroda główna o którą w każdym odcinku grają finaliści w ostatniej rundzie
Kwota jackpota rozpoczyna się od 50.000 euro i wzrasta o każde 5.000 w przypadku nie wygrania finału
- to co finaliści ugrali w poprzednich rundach (runda pierwsza i półfinał) jest to już ich własnością = kwota gwarantowana
- istnieje zasada "bij mistrza" tzn. grasz w programie tak długo do momentu, aż inna ekipa zdetronizuje
  - najwyższa wygrana 155.000 euro
 - drużynę o nazwie "Uep!!" można śmiało nazwać arcymistrzami tej wersji programu
zagrali w 102 odcinkach gry i wygrali w sumie 515.100 euro

Kazachstańska
- drużyna składa się z czterech osób
- na monitorze zostanie wyświetlona maksymalna kwota do wygrania, która wynosi 4.000.000 kazachskich tenge co daje w przeliczeniu na złotówki około 80.318 zł
- na odpowiedź w pytaniach 1-7 jest okrągła minuta
- dobra odpowiedź nie powoduje tak jak w innych wersjach programu dodania kwoty pieniężnej do banku tylko obronienie potencjalnej wygranej w przeciwnym razie pula do wygrania zostanie obniżona o jeden milion tenge
- pytanie 8 - gra o to co zostało zaasekurowane czyli
pytanie "wszystko albo nic"
- podobnie jak w wersji węgierskiej funkcjonuje joker "zamrożenie zegara"
przy użyciu tego koła czas na odpowiedź jest zamrożony a gracz dostaje   nie 15 sekund a 10 sekund  na konsultację z pozostałymi kolegami z drużyny
- w finale czas na odpowiedź wynosi 2 minuty
- w każdym pytaniu w przeciwieństwie do wszystkich wersji quizu należy przeciąć błędne odpowiedzi





Odcinek wersji kazachstańskiej

Rosyjska

- oparta na wersji amerykańskiej
- kwoty za dane pytanie w porównaniu do wersji amerykańskiej są podwojone tzn. maksymalna wygrana wynosi milion rubli   a nie tak jak w USA pół miliona dolarów
- premierowy odcinek pojawi się 5 września o 16.20(czasu moskiewskiego) w rosyjskiej stacji НТВ

więcej informacji o rosyjskiej premierze tego show na: